X
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku,
zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej na temat naszej polityki prywatności znajdziesz tutaj.

www.ubezpieczenie.com.pl

Miliardowa pomoc na raty

2008-09-29 10:47 poniedziałek
W niedzielę doszło do wstępnego porozumienia między frakcjami w amerykańskim kongresie. Dziś prawdopodobnie debata na temat planu ratowania amerykańskiego systemu finansowego przez rząd.

Szeroko krytykowany przez specjalistów i społeczeństwo plan 700 miliardowej pożyczki dla najbardziej zagrożonych kryzysem amerykańskich firm ulegnie zmianie. Pieniądze zostaną rozłożone na raty, i najpierw rynek otrzyma zastrzyk 250 miliardów, potem 100 miliardów w gestii prezydenta, a następnie 350 miliardów dolarów w gestii kongresu. To od decyzji prezydenta i kongresu będzie zależeć w którym momencie te pieniądze zostaną przeznaczone na wykupienie tak zwanych złych aktywów. Politycy bardzo się spieszyli przed poniedziałkowym otwarciem giełd w Azji. Informacje o porozumieniu powinny trochę uspokoić rynek finansowy. Za wcześnie jednak by zebrać szczegółowe dane ze światowych rynków.

 Aby zwiększyć rolę podatników, którzy będą finansowali zagrożone upadkiem instytucje finansowe, rząd będzie miał prawo przejmować udziały tych instytucji. Firmy biorące udział w planie ratunkowym będą musiały także ograniczyć wynagrodzenia dla swoich szefów. Tych zmian, podobnie jak zwiększenia kontroli władz regulacyjnych nad funkcjonowaniem rynków finansowych (na co także się zgodzono), domagali się Demokraci. Administracja uzyska także dodatkowe uprawnienia, które pozwolą na większą interwencję przy restrukturyzacji najbardziej zagrożonych długów hipotecznych. W ten sposób Kongres chce zachować przynajmniej pozory równowagi, pokazując Amerykanom, że dba nie tylko o interesy Wall Street, ale także "Main Street", czyli zwykłych obywateli.

Analitycy są podzielenie w sprawie rządowe planu ratowania amerykańskiego rynku finansowego.
Katrina vanden Heuvel i Eric Schlosser na łamach "Wall Street Journal" przypominają, że obecny kryzys ma miejsce niemal dokładnie w 75. rocznicę słynnego Nowego Ładu (New Deal) Franklina D. Roosevelta, który dla USA oznaczał zasadniczą rewolucję w filozofii rządzenia. Analogię posuwają jeszcze dalej - Emergency Banking Act z 1933, który był pierwszą częścią New Deal, był właśnie odpowiedzią na najgorszy (wówczas) kryzys bankowy w historii USA. "To, czego potrzebujemy dziś, to kolejny New Deal - systematyczne nowe podejście do problemów finansowych i ekonomicznych Ameryki" - twierdzą vanden Heuvel i Schlosser, nie negując konieczności działań doraźnych, do jakich zaliczają plan Paulsona.

Suchej nitki na planie Paulsona nie pozostawia Nouriel Roubini, profesor ekonomii szkoły biznesu New York University. Zdaniem ekonomisty rząd powinien przede wszystkim mieć prawo do preferowanych (a nie zwykłych) akcji instytucji biorących udział w planie ratunkowym. "To naprawdę skandal, że z żadnym z profesjonalnych ekonomistów Kongres się nie konsultował ani nawet nie zaprosił na Kapitol na przesłuchania, aby przedstawić swoją opinię na temat planu ratunkowego Departamentu Skarbu" - uważa Roubini.

Paul R. La Monica, komentator telewizji CNN i portalu finansowego CNNMoney.com, uważa jednak, że plan Paulsona trzeba uchwalić: "Nie pozostawiajmy sobie złudzeń. Brak działania nie jest żadnym rozwiązaniem". Plan Paulsona jest daleki od doskonałości, przyznaje La Monica, ale jego brak oznaczałby całkowity paraliż systemu finansowego Ameryki.

Źródlo: Gazeta Wyborcza

JT