Zarząd PZU chce zwiększyć udziały w tych segmentach działalności, w których kontroluje poniżej 50 procent rynku.
Tymi segmentami są rynki polis chorobowych, ubezpieczeń kredytu oraz wszelkiego rodzaju ubezpieczeń gospodarczych. Udział PZU w rynku ubezpieczeń kredytu to zaledwie 7.4 procent na koniec 2007 roku. Ubezpieczyciel zebrał w poprzednim roku blisko 42 miliony złotych z polis tego typu, to o 7 milionów więcej niż w 2006 roku. Eksperci wskazują jednak na spore ryzyko związane z tym segmentem rynku. W obliczu kryzysu hipotecznego ubezpieczenia kredytów mogą być mało zyskowne. Z drugiej strony coraz więcej firm przestraszonych sytuacją na giełdach chce się ubezpieczać. Być może inwestycje dzisiaj zwrócą się z nawiązką za kilka lat.
Z polis chorobowych PZU pozyskało 20,6 milionów złotych co stanowiło 10,4 procent zebranej przez wszystkie zakłady składki brutto. Ten rynek wciąż się rozwija i zajęcie na nim dobrej pozycji przez PZU jest bardzo możliwe. Największy polski ubezpieczyciel ma rozwiniętą sieć sprzedaży i rozpoznawalną markę. To atuty zdecydowanie ułatwiające pozyskiwanie klientów. Jednak na razie PZU traci udziały w tym rynku – na koniec 2006 roku miało 14 procent. Gracze w tym segmencie wciąż czekają na decyzje legislacyjne dotyczące reformy zdrowia. Jest to rynek bardzo perspektywiczny, ale też bardzo wrażliwy na ustalenia rządowe.
Na rynku polis gospodarczych PZU ma od zaledwie 2,5 procent rynku w ochronie prawnej aż do 28,7 procent w różnych ryzykach finansowych. Także tutaj kryzys finansowy zwiększa ryzyko. Inni ubezpieczeniowi gracze są coraz ostrożniejsi w oferowaniu swoich produktów w tym segmencie. To szansa dla PZU, ale też ryzyko. Zdaniem ekspertów jednak, doprowadzenie do 50 procent obecności w jakimś segmencie wymaga minimum 3 do 5 lat. Jeżeli największy ubezpieczyciel dobrze wykorzysta ten czas to powinien osiągnąć stawiane przez zarząd cele.
Źródło: Parkiet
JT