X
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku,
zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej na temat naszej polityki prywatności znajdziesz tutaj.

www.ubezpieczenie.com.pl

Prezydent chce zamrozić pomostówki

2008-10-14 10:48 wtorek
Prezydent Lech Kaczyński chce przedłużyć o rok obowiązywanie obecnych przywilejów emerytalnych.

Projekt rządowy pozbawia uprawnień emerytalnych około 700 tys. Polaków, m.in.: nauczycieli, kasjerki na dworcach PKP, pracowników NIK, dziennikarzy. Nie dotyczy to rzecz jasna tych, którzy uprawnienia już nabyli - prawo nie działa wstecz. Prezydentowi nie podoba się rządowy projekt i chce go zamrozić na kolejny rok. Oznaczałoby to dodatkowe koszty rzędu 600- 700 milionów złotych dla budżetu państwa.

Dziś przed osiągnięciem ustawowego wieku na emeryturę przechodzi co drugi Polak po 50, roku życia. Utrzymanie młodych emerytów kosztuje budżet państwa bajońską sumę - 20 mld zł rocznie! To musi się zmienić, bo polski system emerytalny tego nie wytrzyma. ZUS wyliczył, że w najbliższych pięciu latach na wypłatę emerytur, rent i zasiłków może zabraknąć nawet ponad 300 mln zł. I chociaż wiadomo było już od dawna, że trzeba ograniczyć przywileje emerytalne, żaden z dotychczasowych rządów, w obawie przed zamieszkami i utratą poparcia wyborców, tego nie zrobił. Termin wprowadzenia pomostówek przesuwano już dwukrotnie. - I dlatego nie uważam, że propozycja prezydenta wniesie coś nowego -tłumaczy Boni.

Strona rządowa zarzuca też prezydentowi, że nie ma pomysłu na własną koncepcję pomostówek. Pomimo tak licznego grona specjalistów w Kancelarii Prezydenta. Także w czasie czteromiesięcznych Obrad w komisji trójstronnej nad nową ustawą Lech Kaczyński nie zgłaszał żadnych uwag. Teraz kiedy projekt jest już gotowy nagle się okazuje, że prezydent chce zablokować wypracowane ustalenia. Lech Kaczyński musi się jednak spieszyć, bo zawetowanie ustawy lub jej nie przyjęcie może oznaczać utratę pomostówek przez wszystkie grupy społeczne oprócz górników. Oznaczałoby to grupę miliona osób, a nie siedmiuset tysięcy jak w obecnym projekcie.

Źródło: Polska

JT