X
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku,
zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej na temat naszej polityki prywatności znajdziesz tutaj.

www.ubezpieczenie.com.pl

ZUS wypłaci emeryturę osobie, która nie zwolniła się z pracy

2008-11-03 10:08 poniedziałek
Emeryci, którzy nie otrzymują z ZUS emerytur, bo nie zwolnili się z pracy, będą otrzymywać to świadczenie. ZUS poinformuje o możliwości otrzymania emerytury pracowników, którzy obecnie mają ją zawieszoną. Opozycja złożyła w Sejmie projekt ustawy całkowicie znoszący limity dorabiania emerytów.

Osoby, które ukończą wiek emerytalny i chcą dalej pracować, nie będą już musiały zwolnić się z pracy. Zyskają możliwość otrzymywania emerytury i kontynuowania zatrudnienia. Dotyczy to także tych osób, które obecnie nie mają wypłacanej emerytury, bo nie rozstały się z firmą. Zakłada to uchwalona przez Sejm ustawa, którą w środę zajmie się Senat. Takie rozwiązanie to pierwszy krok w kierunku znoszenia ograniczeń, które dotykają pracujących emerytów. Opozycja i eksperci postulują, aby zmiany poszły dalej. Domagają się, aby mogli dorabiać bez żadnych limitów.

Ustawa z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2004 r. nr 39, poz. 353 z późn. zm.) wskazuje, że prawo do emerytury ulega zawieszeniu bez względu na to, ile dorabia emeryt, jeśli pracuje na rzecz pracodawcy, nie rozwiązawszy z nim wcześniej stosunku pracy (art. 103 ust. 2a). Pracownik, który chce otrzymać emeryturę, bo ma już do niej prawo, musi więc najpierw zwolnić się z pracy (choćby na jeden dzień) i dopiero wtedy złożyć wniosek do ZUS o świadczenie. Jeśli tego nie zrobi, ZUS, mimo że emeryturę przyzna, nie będzie jej wypłacać. Zawiesi ją do momentu rozwiązania przez niego stosunku pracy.

- Takie rozwiązanie usztywnia sytuację na rynku pracy. Często przepis ten jest też omijany, bo osoby fikcyjnie rozwiązują stosunek pracy, a następnie wracają do tej samej firmy - mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak, wiceminister pracy i polityki społecznej. Wskazuje też, że często pracownik wybiera emeryturę i aby ją otrzymać, musi zrezygnować z pracy, a później do niej nie wraca. A to powoduje wczesną dezaktywizację starszych osób.
Eksperci dobrze oceniają pomysł, aby emerytury były wypłacane bez względu na fakt rozwiązania stosunku pracy. Postulują jednak dalsze zmiany i całkowite zniesienie limitów dorabianiania dla emerytów, którzy nie ukończyli wieku emerytalnego.
- Rząd powinien znieść limity nie tylko dla emerytów, ale także dla osób otrzymujących zasiłki i świadczenia przedemerytalne - mówi Bogna Nowak-Turowiecka z Konfederacji Pracodawców Polskich.

Tłumaczy, że ich utrzymywanie jest bezcelowe, bo firmy narzekają na brak rąk do pracy, a prawdziwym rezerwuarem siły roboczej są osoby w wieku przedemerytalnym. Dodaje, że oprócz polepszenia sytuacji firm leży to też w interesie państwa.
- Legalizując pracę w szarej strefie lub podejmując ją legalnie, osoby takie będą odprowadzać do ZUS i NFZ składki, a do budżetu podatki - wskazuje Bogna Nowak-Turowiecka.
Podobnie uważa Joanna Kluzik-Rostkowska, była minister pracy i polityki społecznej. Mówi, że jej klub złożył w piątek do marszałka Sejmu projekt ustawy realizujący program aktywizacji osób po 50. roku życia. Znajduje się tam m.in. propozycja całkowitego zniesienia limitów dorabiania.

- Emerytura to świadczenie wynikające z pracy i państwo nie powinno się wtrącać, czy taka osoba dorabia czy nie - wskazuje Joanna Kluzik-Rostkowska.
Eksperci podkreślają jednak, że zniesienie limitów musi być powiązane z uchwaleniem ograniczonych emerytur pomostowych i wygaszeniem przywilejów emerytalnych. Likwidacja limitów spowodowałaby też większe zainteresowanie pracą świadczeniobiorców.
- Ludzie często nie podejmują pracy, obawiając się nie tylko utraty świadczenia, ale samych rozliczeń z ZUS - wskazuje Paweł Wypych, były prezes ZUS.

Źródło: Gazeta Prawna

JT