X
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku,
zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej na temat naszej polityki prywatności znajdziesz tutaj.

www.ubezpieczenie.com.pl

Polisy, które nie chronią przed niczym

2009-03-27 10:14 piątek

Wiele polis dodawanych do kont bankowych i kart kredytowych tak naprawdę nie chroni przed niczym. Za to trzeba za nie słono płacić. Lepiej uważnie przyjrzeć się ofertom banków.

Obowiązkowa polisa

Niemal wszystkie banki starają się uszczęśliwić klienta dodatkowym lub obowiązkowym ubezpieczeniem. Do każdej karty kredytowej dodawana jest polisa od zgubienia karty, śmierci, inwalidztwa lub czasowej utraty pracy. Do kredytów na domy konieczne są ubezpieczenia na życie,  zakupionego majątku, oraz coraz częściej od ryzyka utraty pracy, czy niemożności spłacenia kredytu. Wszystko wygląda pięknie, tylko szkoda, że tylko na papierze.

Przed kalectwem nie uchroni, z raka nie wyleczy

Polisy do kredytów wykupuje już ponad połowa klientów banków. Teoretycznie mają one chronić kredytobiorcę przed nieoczekiwanymi wydarzeniami uniemożliwiającymi spłatę kredytu. W praktyce okazuje się, że na przykład inwalida drugiej grupy po wypadku i sześciu operacjach nie dostaje od banku ani grosza. Albo kobieta która rok od wykupienia polisy zachorowała na raka i była na niego leczona przez dłuższy czas musi radzić sobie sama ze spłaty kredytu. Wszystkiemu winne ogromne obostrzenia w zapisach umowy ubezpieczeniowej. Jest to prawdziwy labirynt pełen kruczków prawnych. Polisy które mają chronić kredytobiorcę lub jego rodzinę w wypadku przewlekłej choroby lub śmierci nie chronią zwykle przed większością chorób: marskości wątroby, zapaleniem opon mózgowych, rakiem, przewlekłym zapaleniem płuc itd. Klienci bardzo rzadko decydują się na zgłoszenie reklamacji w banku. Nie wierzą oni w jakiekolwiek szanse zwycięstwa z ubezpieczycielem. Często polisa jest nikomu niepotrzebnym gadżetem. Na przykład polisa od utraty pracy oferowana wraz z kartą kredytową w Nordei daje gwarancję wypłaty odszkodowania nie przekraczającego zaledwie 5 procent zadłużenia. Tak niska suma nie pozwala nawet na spłacenie z polisy odsetek. Poza tym odpowiedzialnoœæ ubezpieczyciela zaczyna się dopiero po 120 dni od zgłoszenia. Do tego czasu klient musi sobie radzić sam z terminowym spłacaniem odsetek.

Drogie nic

Polisy dodawane do kart i kredytów nie dość,że nie są skuteczne to jeszcze kosztują bardzo dużo. Na przykład w Eurobanku polisa chroniąca od utraty pracy kredytobiorcę działa tylko przez sześć miesięcy. Zatem za każde 2 tysiące wypłaconych przez ubepieczyciela pieniędzy klient zapłaci 1,5 tysiąca złotych składki. A przecież stosunkowo rzadko się zdarza, by klient musiał rzeczywiście skorzystać z polisy w trakcie spłacania kredytu. Przykładów jest mnóstwo. Ubezpieczenie karty kredytowej w Lukas Bank kosztuje 0,85 procent kwoty zadłużenia. Przy zakupach rzędu 1000 złotych składka wyniesie 8,5 złotego, w skali rok nawet 100 złotych czystego zysku dla ubezpieczyciela. Ubezpieczenie na życie sprzedawane do kredytów BPH przez Ergo Hestię kosztuje aż 2,4 tysiąca rocznie przy kwocie kredytu hipotecznego rzędu 300 tysięcy złotych. Takie samo ubezpieczenie kupione bezpośrednio w biurze towarzystwa ubezpieczeniowego kosztuje zaledwie tysiąc złotych. Okazuje się, że w ten sposób banki pobierają dodatkową prowizję od swoich klientów.

Ubezpieczenia podróżne do niczego   

Kolejnym kuriozalnym przykładem są ubezpieczenia podróżne dodawane do wielu kart płatniczych. Z takiej polisy kupionej w banku BPH wyłączone są z ubezpieczenia bagażu między innymi środki płatnicze ( w tym karty), dokumenty i rękopisy, dzieła sztuki, przedmioty wartościowe, futra, programy komputerowe, sprzęt sportowy. Odszkodowanie nie jest wypłacane także za uszkodzenie lub zniszczenie walizek. Pytanie w takim razie za co płaci ubezpieczyciel? Polisy podróżnicze roją się od kruczków nie dających ubezpieczonemu praktycznie prawa do niczego. Jednak bogata oferta wciąż wygląda dobrze na folderze reklamowym każdego banku.

Nie wszystkie polisy są złe

Choć przedstawione powyżej przykłady nie zachęcają do kupna polis w banku, to nie zawsze jest tak żle. Kredytobiorcy zawsze muszą ubezpieczyć kupowane mienie od wszelkich nieszczęść,a także samych siebie na wypadek śmierci. Bank wymaga gwarancji, inaczejnie udziela kredytu i ma do tego prawo. Wiele polis na życie dołączanych do kredytów jest zawierana grupowo, co znacząco może obniżyć składki. Bank jest w stanie wynegocjować z ubezpieczycielem korzystniejsze warunki. Ubezpieczającemu to się opłaca bo ma gwarancję banku, a także dostęp do rzeszy klientów.
 
Sam klient z kolei nie musi na przykład przejmować się tak bardzo obostrzeniami wieku lub dokładnie kontrolę stanu zdrowia jak to może mieć miejsce w wypadku umów zawieranych indywidualnie. Zwykle też takie umowy są tańsze. Tym bardziej warto się zastanowić nad tym co tak naprawdę nam oferuje bank. Czy polisa dołączona do karty jest tylko bezsensownym gadżetem, czy też rzeczywiście chroni nas przed nieoczekiwanymi nieszczęściami.


Jakub Tabisz