Osoby, które w tym roku masowo składają do ZUS wnioski o ustalenie prawa do emerytury, mogą na tym stracić. Specjalisci szacują, że kwota bazowa, służąca do wyliczania emerytur i rent, wzrośnie od marca 2009 r. aż o 270 zł. Emerytura osoby, która ma 30 lat stażu i zarabia średnią płacę, będzie o 100 zł niższa, jeśli złoży o nią wniosek przed marcem.
W ciągu zaledwie 9 miesięcy tego roku w ZUS przybyło prawie 200 tys. emerytów. Dla porównania w 2007 roku, dotychczas rekordowym, przyznano je 215,4 tys. osobom. Rok wcześniej - 103,9 tysiącom. To m.in. efekt orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, dzięki któremu na świadczenia odchodzą 60-letni mężczyźni z 35-letnim stażem. Jednak główną przyczyną tak dynamicznego wzrostu liczby emerytów jest spodziewane wygaszenie w bieżącym roku przywilejów emerytalnych oraz panujące powszechnie, ale błędne, przekonanie, że aby zyskać wcześniejszą emeryturę, trzeba do końca grudnia złożyć o nią wniosek.
Osoby, które już teraz ubiegają się o to świadczenie, mogą na tym stracić. Po pierwsze, szybki wzrost płac i wprowadzona od stycznia tego roku kolejna obniżka składki rentowej spowodują, że obowiązująca od marca tego roku kwota bazowa może być zdecydowanie wyższa niż obecnie. Szacujemy, że wzrośnie z 2275,37 zł do około 2548 zł. Przyznawane po 29 lutego 2009 r. świadczenia będą więc wyższe.
Po drugie, osoby zainteresowane przejściem na emeryturę, jeśli ukończyły w tym roku odpowiedni wiek i staż, nie muszą ubiegać się w ZUS o nią do końca grudnia. Mogą to zrobić równie dobrze za trzy czy cztery lata (byle przed osiągnięciem pełnego wieku emerytalnego), a ZUS wyliczy im świadczenie na starych zasadach, z nową, obowiązującą na dzień złożenia wniosku kwotą bazową i uwzględniając dodatkowe okresy pracy. Będzie więc ono na pewno wyższe.
Osoby, które mają zamiar przejść na emeryturę, powinny więc rozważyć wstrzymanie się ze złożeniem wniosku do ZUS, przynajmniej do czasu ogłoszenia nowej kwoty bazowej. Najwięcej na pochopnej decyzji mogą stracić ci, którzy w okresie pracy zawodowej osiągali dochody wyższe od przeciętnych.
Źródło: Gazeta Prawna
JT