Skarbowi państwa nie udał się zawrzeć ugody z Eureko w sprawie przyszłości PZU SA – informuje „Gazeta Wyborcza”. Przedstawiciele mniejszościowego akcjonariusza towarzystwa nie liczą już na polubowne rozwiązanie i czekają na decyzję Trybunału Arbitrażowego w sprawie wysokości odszkodowania. Rząd zastrzega jednak, że Eureko nie ma co liczyć na gigantyczną kwotę.
„GW” przypomina, ze w niedawnym wystąpieniu przed sejmową komisją skarbu, wiceminister SP Zdzisław Gawlik powiedział, że w sporze z holenderską firmą polski rząd jest w tym samym punkcie co trzy lata temu: wyrok jest niekorzystny dla Polski i można tylko czekać aż międzynarodowi sędziowie wyliczą odszkodowanie, jakie skarb państwa będzie musiał zapłacić holenderskiej spółce.
Jej przedstawiciele przestają wierzyć w możliwość polubownego zakończenia sporu. Michał Nastula, prezes Eureko Polska mówi gazecie, że wszystko wskazuje na to, że holenderska firma będzie musiała czekać na rozstrzygnięcie trybunału. Dodaje, że Eureko już nie prowadzi żadnych negocjacji. Nastula przypomina, że rozmowy toczyły się aż do września, ale oczekiwania obu stron wciąż mocno się rozmijają. Podkreśla, że Eureko nadal traktuje PZU SA jako swoją długoterminową inwestycję, więc domaga się wykonania zapisów umowy.
Z kolei rząd wciąż mówi o ugodzie, ale zastrzega, że pierwszy krok muszą wykonać Holendrzy. Minister skarbu Aleksander Grad mówi gazecie, że polska strona wciąż jest gotowa do negocjacji, ale czekamy na sygnał Eureko, którego jak na razie nie dostała. Minister przestrzega, że w świetle analiz, którymi dysponuje Skarb Państwa, oczekiwanie Eureko na gigantyczne odszkodowanie jest bardzo, ale to bardzo grubo przesadzone.
„Gazeta Wyborcza” zwraca uwagę, że oficjalnym deklaracjom towarzyszą przecieki, według których strona polska gra na zwłokę, bo wie, że Eureko ma kłopoty. Firma ulokowała środki w „toksycznych” papierach Lehman Brothers, jest udziałowcem ponoszącego ogromne straty BCP i obecny rok może zamknąć stratą. Według nieoficjalnych informacji dzięki tym stratom Eureko będzie skłonniejsze do ustępstw. Jednak minister Grad zaprzecza tym doniesieniom, choć przyznaje, że „w interesie Eureko byłoby jednak, żeby do porozumienia doszło”. Z kolei Michał Nastula mówi „GW”, że nie widzi najmniejszego powodu, żeby ze sporem o PZU SA wiązać kwestie wywołane przez kryzys finansowy.
Źródło: Gazeta Wyborcza
JT