W trzy miesiące od wejścia w życie przepisów dających prawo do uzyskania zadośćuczynienia z powodu krzywdy i cierpienia po śmierci osoby bliskiej w nieszczęśliwych wypadku zgłaszane są już pierwsze roszczenia uprawnionych.
Kancelarie odszkodowawcze żądają w imieniu klientów od 50 do 300 tys. zł zadośćuczynienia. Zarówno dla poszkodowanych jak i odbierających roszczenie towarzystw najtrudniejszym elementem będzie z jednej strony udowodnienie, a z drugiej próba zakwestionowania bliskich relacji ze zmarłym.
Agnieszka Rosa z biura prasowego PZU SA mówi, że do ubezpieczyciela trafiły już zgłoszenia kilku takich szkód z całej Polski. Dodaje, że postępowania wyjaśniające, które muszą dotyczyć także ustalenia odpowiedzialności cywilnej sprawcy szkody, są na początkowym etapie i nie było jeszcze wypłat, także wypłat kwot bezspornych.
Bartłomiej Krupa z kancelarii odszkodowawczej Votum mówi, że przeciętny okres likwidacji szkody przez ubezpieczycieli przekracza ustawowe limity 30 i 90 dni, więc w zgłoszonych przez jego firmę sprawach oczekuje ona jeszcze na decyzje.
Pierwszych wypłat dla najbliższej rodziny zmarłych, co do uprawnień, których nie ma wątpliwości Krupa spodziewa się dopiero w najbliższych miesiącach. Z kolei w przypadku dalszej rodziny, oczekuje raczej odmów wypłat.
Ubezpieczyciele traktują wejście w życie przepisów o zadośćuczynieniu jako jedno z uzasadnień decyzji o podwyższeniu składek na polisy OC. W przypadku realizacji scenariusza mówiącego o najwyższych wypłatach oznaczałoby to znaczny wzrost wypłat z OC komunikacyjnego. W całym 2007 r. z tego tytułu wypłacono 3,7 mld zł odszkodowań. Wypłaty z pozostałych ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej, wyniosły w tym czasie niecałe 300 mln zł. W krajach UE, gdzie taka instytucja funkcjonuje wypłaty są zbliżone raczej do niższego poziomu zgłaszanych w Polsce roszczeń. Jako przykład podaje Wielką Brytanię, gdzie partner życiowy może otrzymać zadośćuczynienie rzędu 10 tys. funtów, czyli około 45 tys. zł. W Czechach takiej wypłaty dla najbliższych wynoszą około 10 tys. euro, czyli teraz około 35 tys. zł.
Źródło: Gazeta Prawna
JT