Osoby, których nieruchomości i uprawy ucierpiały wskutek ostatnich kataklizmów, tylko do 10 października mają czas na złożenie wniosków o wsparcie z budżetu państwa .
Taka pomoc przysługuje rodzinom rolniczym, które ucierpiały w wyniku sierpniowych trąb powietrznych i suszy na początku roku. W zależności od wielkości gospodarstwa rolnicy mogą liczyć na pomoc w wysokości 500 zł - w wypadku rodziny prowadzącej gospodarstwo rolne o powierzchni do 5 ha użytków rolnych albo w wysokości 1000 zł w wypadku rodziny rolniczej prowadzącej gospodarstwo o powierzchni powyżej 5 ha użytków rolnych.
Warunkiem uzyskania pomocy jest jednak to, by choć jedna z osób w rodzinie była ubezpieczona w KRUS w pełnym zakresie. To znaczy, że praca w tym gospodarstwie jest jedynym źródłem jej dochodów. Dodatkowo szkody spowodowane przez suszę lub huragan musiały zostać oszacowane przez komisję powołaną przez wojewodę i wynoszą co najmniej 30 proc. upraw rolnych.
– Nie wszyscy rolnicy będą mogli skorzystać z tej pomocy – mówi Wojciech Jagła, ekspert do spraw KRUS, były dyrektor warszawskiego oddziału kasy. – Z przeprowadzonych ostatnio badań wynika, że tylko 55 proc. rolników jest ubezpieczonych w KRUS, reszta to dwuzawodowcy, czyli osoby prowadzące w ograniczonym zakresie działalność gospodarczą, lub ubezpieczone tylko w ZUS.
Zdaniem Konrada Rojewskiego z Polskiej Izby Ubezpieczeń rolnicy, którzy ubezpieczyli swoje uprawy i budynki gospodarskie, otrzymali pierwsze pieniądze z firm ubezpieczeniowych już kilka dni po przejściu trąby powietrznej. Zniszczeniu uległo wówczas ponad 800 budynków, z czego wiele musiało zostać wyburzonych. Nie musieli czekać półtora miesiąca na pomoc od rządu. Warto wspomnieć, że w wypadku odszkodowań za susze, z polis wypłacono średnio 12 tys. zł na rolnika za składkę rzędu kilkudziesięciu złotych od hektara upraw zbóż. Ci, którzy się nie ubezpieczyli, otrzymają teraz tylko 500 albo 1 tys. zł pomocy. Rachunek jest prosty: ubezpieczenia są korzystniejsze.
Źródło: Rzeczpospolita
JT