Według Euler Hermes kryzys potrwa jeszcze od 3 do 4 lat. Ożywienie będzie jednak wątłe i kruche. Firmy, aby przeżyć muszą szczególną uwagę zwrócić na zachowanie płynności finansowej. Żadna bowiem firma nie jest zbyt duża, aby upaść. W recesji dodatkowym zagrożeniem dla działalności gospodarczej są nieuczciwi pracownicy – takie wnioski przedstawili uczestnicy wystąpień i debat podczas Kongresu Dyrektorów Finansowych, który odbył się w hotelu Hyatt. Wystąpieniom oraz dyskusjom przysłuchiwało się blisko 300 gości.
Wskaźniki koniunktury na rok 2009 nadal są niskie i nic nie wskazuje na możliwość jakiegokolwiek wzrostu w perspektywie krótkoterminowej. Zwłaszcza wskaźnik zaufania w przemyśle notuje rekordowo niską wartość. Kryzysowi sprzyja załamanie się wszystkich składowych popytu: gwałtowny spadek konsumpcji gospodarstw domowych: - 0, 8 % w 2009 roku i załamanie inwestycji: - 3, 9 % w 2009 roku.
Karine Berger, dyrektor działu analiz z paryskiej centrali Euler Hermes, podkreślała, że Polska jest narażona na kryzys w sposób szczególny. Główną przyczyną recesji w Polsce będzie załamanie się gospodarki eksportowej, która opiera się na produkcji maszyn, środków transportu, obróbce metali i produkcji przetworzonej. – Odbiorcami tej grupy produktów są kraje zmagające się z największą recesją od drugiej wojny światowej: Niemcy, Włochy i Francja. W Polsce produkcja przemysłowa spadla o 15 % w pierwszym kwartale 2009 roku, a eksport zmalał o 26 % - podkreślała Karine Berger.
Scenariusz makroekonomiczny dla Polski to spadek wartości PKB w 2009 roku do – 0,6 %. – Dopiero w 2010 roku PKB Polski powinno wzrosnąć o 1,3 % - prognozowała Karine Berger. - Tegoroczna inflacja ma wynieść 2, 1 %, a w roku przyszłym 2, 6 %.
Z kolei Mirosław Gronicki, minister finansów w latach 2004-2005, przekonywał, że w tym roku PKB naszego kraju spadnie do nawet – 2,5 procenta PKB. – Nasza gospodarka uzależniona jest od eksportu. Jeżeli eksport do Niemiec spada o 10 procent to przekłada się to na spadek o 1 procent naszego PKB. Wzrost PKB zanotujemy w 2010 roku: maksymalnie do wartości 1 proc. PKB.
Konferencja pełna defetyzmu
Czasami naprawdę ciężko zrozumieć wnioski płynące z niektórych konferencji. Zdaniem jej uczestników kryzys potrwa wiele lat, tymczasem specjaliści z całego świata zastanawiają się czy recesja skończy się pod koniec tego roku, czy na początku następnego. Złe wyniki w polskim przemyśle nie przekładają się na złe wyniki w całej gospodarce. Na przykład branża ubezpieczeniowa w Polsce z roku na rok zyskuje. Dziwnym jest także uzależnianie sytuacji w Polsce tylko od eksportu do Niemiec i Francji. Te kraje przeżywają spore problemy, ale to nie znaczy że zrezygnują całkowicie z importu dużo tańszych polskich produktów. Sytuacja w Polsce wcale nie jest taka zła jak w reszcie Europy, skala bezrobocia nie jest uzależniona tylko od naszego eksportu i przemysłu. Trudno sobie wyobrazić sytuację w której w Polsce powtarza się scenariusz hiszpański lub irlandzki. Coraz więcej zagranicznych inwestorów przenosi swoje biznesy do Polski. Kryzys gospodarczy nie oznacza dla naszego kraju katastrofy, a wręcz szansę na dogonienie partnerów z Unii Europejskiej.
Źródło: Komunikat prasowy Euler Hermes
JT