X
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku,
zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej na temat naszej polityki prywatności znajdziesz tutaj.

www.ubezpieczenie.com.pl

Sądy nadal po stronie poszkodowanych. 100 000 zł zadośćuczynienia dla matki zmarłego ośmiolatka

2014-10-28 10:46 wtorek
W dniu wypadku chłopiec wracał z kościoła, gdzie przygotowywał się do sakramentu Pierwszej Komunii Świętej. Tragedia rozegrała się ledwie kilkaset metrów od świątyni. – Od 13 lat zadaję sobie to samo pytanie – „Gdzie był wtedy Bóg?!” – mówi zrozpaczona matka zmarłego Karolka.

Do zdarzenia doszło we wrześniu 2001 roku w Łodzi. Po zakończeniu spotkania przedkomunijnego, 8-latek wracał do domu pod opieką babci, której jak zwykle zadawał mnóstwo pytań. Niewiadomo, czy to właśnie dociekliwość chłopca odwróciła uwagę jego opiekunki na tyle, że zdecydowała się wkroczyć na jezdnię w niewyznaczonym do tego miejscu, wprost pod nadjeżdżający samochód. Poruszający się z nadmierną prędkością osobowy Opel, prowadzony przez 41-letniego Mariusza L. z impetem najechał na nieostrożnych przechodniów. Poturbowana kobieta wstała o własnych siłach i zaczęła gorączkowo wypatrywać Karolka, który leżał kilkanaście metrów dalej od zderzenia. Przybyli na miejsce ratownicy Pogotowia zastali chłopca nie dającego oznak życia oraz sprawcę wypadku, podejmującego gorączkowe próby reanimacji.

„Zadecydują najbliższe godziny”

Akcję serca udało się przywrócić dopiero w karetce. Obrażenia wewnętrzne i zewnętrzne były tak rozległe, że lekarze z jednego z łódzkich szpitali, podjęli natychmiastową decyzję o operacji dziecka. Po wielogodzinnych staraniach, szef zespołu medycznego nie był w stanie jasno określić szans na przeżycie Karola. „Zadecydują najbliższe godziny” – usłyszała roztrzęsiona matka.

Po kilku dniach pobytu w szpitalu, chłopiec wciąż pozostawał nieprzytomny, ale zarówno rodzina jak i lekarze byli dobrej myśli. Rodzice oraz 13-letnia siostra Karola każdą, wolną chwilę spędzali przy jego łóżku. Rozmawiali z nim, czytali książki i listy od kolegów ze szkoły, wierząc że ukochany syn i brat wszystko słyszy. Niestety po 5 dniach od wypadku, nastąpiło gwałtowne pogorszenie się stanu ośmiolatka. Pomimo wysiłków lekarzy, życia chłopca nie udało się już uratować.
Zawiniła babcia?

Śmierć Karola była olbrzymim szokiem dla jego bliskich. Matka, dla której chłopiec był „oczkiem w głowie” przeżyła gwałtowne załamanie nerwowe i przyjmowała nadmierne ilości środków uspokajających. Jak sama przyznaje, chciała umrzeć razem z synem. Ojciec, przez cały czas obwiniał teściową o doprowadzenie do tragedii, twierdząc że to przez jej nieuwagę doszło do wypadku. Do eskalacji konfliktu doszło w momencie gdy 61-latka, ze względu na pogarszający się stan zdrowia, musiała zamieszkać z córką i zięciem.

W procesie sądowym, zarówno babcia chłopca, 61-letnia Stanisława P. jak i sprawca wypadku 41-letni Mariusz L. zostali skazani na karę roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, za nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym.

Sąd: 100 000 zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę

W lipcu 2013 roku matka Karola, za pośrednictwem pełnomocników, oficjalnie zgłosiła roszczenia do Towarzystwa Ubezpieczeniowego o wypłatę sumy 100 000 zł z tytułu zadośćuczynienia za śmierć dziecka. Reprezentujący ją prawnicy powołali się na art. 448 k.c., który uzasadnia przyznanie zadośćuczynienia w przypadku naruszenia dobra osobistego powódki, jakim w tym przypadku była silna więź rodzinna. Jak się okazało, Ubezpieczyciel nie chciał brać odpowiedzialności za sprawę sprzed 12 lat i natychmiast odrzucił roszczenia.

Sprawa znalazła swój finał w Sądzie, który po ponad półrocznym postępowaniu, w całości przyjął zasadność zgłaszanych przez kobietę roszczeń. – Art. 448 k.c. w związku z art. 24 § 1 k.c., jasno wskazuje, że najbliższemu członkowi rodziny przysługuje zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, w przypadku gdy śmierć nastąpiła w skutek deliktu (czynu niedozwolonego), który miał miejsce przed dn. 3 sierpnia 2008 roku – komentuje sprawę mec. Joanna Smereczańska-Smulczyk z Kancelarii Radców Prawnych EuCO, która prowadziła sprawę w imieniu matki Karola. ­– Niestety, wielu poszkodowanych wciąż nie zdaje sobie sprawy, że może ubiegać się o zadośćuczynienie za śmierć członka rodziny, nawet w przypadku gdy miała ona miejsce kilkanaście lat temu – dodaje.

Autor: Aleksander Biernacki, toktu.pl Personalia bohaterów tekstu zostały celowo zmienione.